Spełnione marzenie

Arnold Bator-Biermajer to pracownik Zakładu Aktywności Zawodowej „Tęcza” w Oławie. Jako pomoc kuchenna w restauracji „Chochelka” przygotowuje posiłki. To spełnienie jego marzenia o stałej pracy, której jako osoba z niepełnosprawnością nie mógł znaleźć.

Niezwyczajna rodzina

Anna i Arnold – od trzynastu lat razem, od ośmiu jako mąż i żona. Wydawałoby się, że nie wyróżniają się niczym, jednak oboje chorują na epilepsję. – Jesteśmy tradycyjną rodziną – śmieje się pan Arnold – klasyczny podział: małżonka prowadzi dom, a ja pracuję w restauracji „Chochelka” prowadzonej przez oławski ZAZ. Żona bardzo dobrze gotuje, a że nie mam w zwyczaju niszczenia doskonałości, więc się nie wtrącam – żartuje.

Małżeństwo angażuje się społeczne, chcą aby ich choroba nie była tematem tabu. Na facebookowej grupie wsparcia Padaczka na lawendowej łajbie (https://www.facebook.com/groups/1418565005113152) od pięciu lat szerzą wiedzę na temat epilepsji – Na grupie nie rozmawiamy tylko o chorobie. Dzielimy się doświadczeniami oraz radami z różnych dziedzin, także o rynku pracy – mówi pan Arnold.

Zaangażowanie małżeństwa Biermajerów zostało docenione – zdobyli 4. miejsce w plebiscycie Osobowość Roku 2019 Gazety Wrocławskiej w kategorii Działalność społeczna i charytatywna.

 

Wykluczony z rynku pracy

– Na rynku pracy niepełnosprawni nie mają równych szans – twierdzi pan Arnold. A wie co mówi, bo przez wiele lat szukał pracy. Niestety jego schorzenie – od czterdziestu lat choruje na epilepsję, ma zaburzenia lękowo-depresyjne, a od dziesięciu zmaga się z padaczką lekooporną – wykluczało go z rynku pracy. Albo nie przyjmowano go wcale, albo praca trwała do pierwszego ataku. Do ZAZ-u przyszedł z nadzieją, że może w tym miejscu znajdzie zatrudnienie pomimo choroby.
–Tutaj czuję się wyśmienicie. Nawet jeśli dostanę napad, co niestety się zdarza, czuję się bezpiecznie ze względu na podejście przełożonych i otoczenie. Wszyscy tu jesteśmy niepełnosprawni i znamy swoje problemy – wyjaśnia. W oławskim ZAZ-ie każdy wie, jak zareagować i co zrobić w razie ataków choroby pana Arnolda. Wszyscy są równi i sobie pomagają. Pan Arnold marzy o tym, żeby pracować. – Bo praca dla niepełnosprawnego – mówi – to nie jest tylko praca, ale także rehabilitacja. Nie tylko rehabilitacja zdrowotna, ale również społeczna. Po godzinach pan Arnold pisze wiersze. Wydał już jeden tomik pt. „Szalone sny idioty”, w którym opisuje trudniejsze chwile z własnego życia.

ZAZ „Tęcza”

Historia pana Arnolda nie jest jedyna. Z podobnymi trudnościami zwłaszcza przy poszukiwaniu zatrudnienia zmaga się wiele osób z niepełnosprawnościami. Dlatego tak ważne jest tworzenie Zakładów Aktywności Zawodowej.

Oławę wyróżnia otwartość samorządu na współpracę z ZAZ. Miasto oddało tereny zielone pod opiekę sekcji porządkowo-ogrodniczej, a sekcja gastronomiczna dostarcza posiłki do samorządowych żłobków i przedszkoli. Jednak, aby więcej chętnych osób z niepełnosprawnościami mogło znaleźć zatrudnienie potrzeba więcej stanowisk pracy.

 

Tekst: Maria Dembowska, Aleksandra Sztobryn-Kwiecińska, Zdjęcia: Kamil Chorągwicki