Codzienne, duże i małe wyzwania

Mama Krzysztofa, pani Krystyna Lewandowska nie wyobrażała sobie sytuacji, w której jej syn będzie siedział w domu, nie będzie potrafił po sobie posprzątać, zrobić zakupów. Mimo niepełnosprawności i wielu przeszkód, jakie napotkali na swojej drodze są dzisiaj szczęśliwi, znają swoją wartość. Krzysztof pracuje w Zakładzie Aktywności Zawodowej w Świerzawie, a pani Krystyna mimo że jest na emeryturze, to nadal pozostaje aktywna i działa na rzecz społeczności lokalnej.

Praca

Długo szukali przyczyny niepełnosprawności syna. Okazał się nią niewykrywalny w badaniach mikrodefekt, który spowodował upośledzenie umysłowe. Jedna z lekarek, która diagnozowała małego Krzysia, widząc trud oraz poświęcenie rodziców stwierdziła, że dziecko ma szczęście, bo ma rodzinę, która z pewnością mu pomoże. Tak też się stało – rodzice zawsze byli dla niego wsparciem, a jednocześnie walczyli o to, by ich syn był jak najbardziej samodzielny. Krzysztof skończył szkołę specjalną w Złotoryi przysposabiającą do zawodu blacharza. – Nie wyobrażałam sobie, żeby siedział w domu, więc moim celem było tak zadziałać, aby miał zatrudnienie – opowiada pani Krystyna. – Dzięki życzliwości ludzi i zaufaniu, jakie dano mojemu synowi, był pierwszym pracownikiem z niepełnosprawnością w jednym z zakładów w Złotoryi. 18 lat przepracował, ostatnio w firmie „Kova”. Jednak osoba niepełnosprawna jednym się podoba, drugim wadzi – dodaje. Krzysztof stracił pracę, przez pewien czas opiekował się dziadkiem i jak podkreśla jego mama – fantastycznie się w tym sprawdził. Dzisiaj już od 5 lat jest pracownikiem ZAZ w Świerzawie. Został pozytywnie przyjęty, a przede wszystkim zaakceptowany. – O 8.00 zaczynam pracę, potem jest rehabilitacja, śniadanie i znowu wracamy do pracy – mówi Krzysztof, który wykonuje czynności takie jak konfekcjonowanie oraz drobny montaż.

Samodzielność

Pani Krystyna jest przekonana, że dla osoby z niepełnosprawnością nie tylko praca jest istotna, ale także codzienne obowiązki, dlatego od początku uczyła syna odpowiedzialności za sprawy domowe. – Kiedy przychodzą do mnie koleżanki dziwią się, ile Krzyś potrafi zrobić w domu – opowiada mama Krzysztofa. – On jest prawą ręką, prawdziwym gospodarzem, czasem sprzeczamy się o to, kto powiesi lub zdejmie pranie. Ze względu na cukrzycę i zaburzenia czucia dla niego pranie jest suche, a dla mnie wilgotne. Ale jakoś z tym wszystkim dajemy sobie radę – śmieje się pani Krystyna. Podkreśla, że od początku wiedziała, że nie może wyręczać syna we wszystkim. – Nie umie liczyć, to liczymy razem. Sam chodzi na zakupy, a mi pozostaje wierzyć w uczciwość ludzką – dodaje.

Rodzina

Pani Krystyna jest nauczycielką, rozwijała się, robiła kursy doszkalające. Niepełnosprawność syna nie wykluczyła jej z życia zawodowego, mimo że droga, jaką przebyła cała ich rodzina nie była łatwa. Bariery, odrzucenie i brak zrozumienia wobec osób z niepełnosprawnościami stanowiły największe przeszkody. Dla syna przeprowadzili się do Świerzawy, żeby miał bliżej do szkoły. – Ja nigdy nie wstydziłam się syna – mówi Krystyna Lewandowska – i mimo, że wiele osób nam bardzo pomagało, to musieliśmy otoczyć się pancerzem chroniącym naszą rodzinę przed złośliwościami i niechęcią. Dzisiaj staramy się nie przejmować nieuprzejmościami.

Krzysztof jest bardzo związany z siostrą Joanną, która mieszka w Poznaniu. – Dzwonią do siebie ciągle – opowiada pani Krystyna – i mają swoje sekrety. Cieszę, się z tego, że sztamę mają. Ale mnie jak każdej matce z chorym dzieckiem nie pozostaje mi nic innego jak po prostu długo żyć – mówi mama Krzysztofa, – bo kto się nim zaopiekuje, jak mnie zabraknie?

Tekst: Maria Dembowska, Aleksandra Sztobryn-Kwiecińska, Zdjęcia: Kamil Chorągwicki